.

piątek, 8 kwietnia 2011

Sałatka śledziowa z anchois.



4 szt. śledzie matiasy
1 jabłko
2 korniszony
6 szt. grzyby marynowane
1 szt. cebula
4 łyżki majonez
1 łyżeczka sok z cytryny
2 jajka przepiórcze
4 fileciki anchois
Sól, pieprz, cukier



Śledzie skropić sokiem z cytryny. Jabłko, korniszony, grzyby ,cebulę i  śledzie  pokroić w drobną kostkę. Wszystkie pokrojone składniki wymieszać z majonezem. Dodać przyprawy. Wyłożyć na talerzyki. Udekorować połówką przepiórczego jajka i filecikiem anchois. Dobrze jest przed podaniem sałatkę schłodzić przez godzinę  w lodówce.

środa, 6 kwietnia 2011

Wywiad z Christopherem - ukazał się na platformie kulinarnej Cooklet.

Cookletter miesiąca - kwiecień 2011

Edward Krzysztof Konkel znany jako 'Christopher' – kucharz z 25-cio letnim stażem, odpowiada na, jak zawsze smaczne, pytania Cooklet'a.

Kariera kucharza to wybór świadomy, czy przypadek?
Kariera, to przesada. Zbieg różnych zdarzeń sprawił, że hobby stało się zawodem, który obecnie wykonuję.
Był Pan kucharzem okrętowym. Czy są różnice pomiędzy sztuką kulinarną uprawianą na wodzie i tą uprawianą na lądzie?
Praca kucharza na statku to trudna sztuka. Kucharz ciągle balansuje między burtami i bardzo zróżnicowaną załogą pod względem narodowościowym i religijnym.

Pracował Pan również w Polsce, Anglii i Francji. Gdzie czuł się Pan najlepiej?
Najlepiej czułem się we Francji. Francuzi kochają połączenie dobrych produktów i umiejętności kucharzy. Dbają o zachowanie oryginalnych receptur i smaków regionalnych. Delektują się jedzeniem, nie spieszą się, relaksują się przy posiłkach.
Przypomniało mi się zdanie wypowiedziane przez francuskiego kucharza gotującego w Polsce: – Bardzo lubię gotować dla Polaków, niektórzy są wielkimi smakoszami.
Nie rozumiem tylko jednego. Przychodząc do restauracji mówią „szipko, szipko”.
Pośpiech jest dobry przy łapaniu pcheł. Odmawiam pracy w restauracji, w której głównym piecem jest piec mikrofalowy. Do każdego dania staram się podchodzić indywidualnie, jego przygotowanie wymaga czasu. Szybko podają w barach, w których wszystko jest w podgrzewaczach.
Nie wyobrażam sobie w kuchni prowadzonej przeze mnie podania np. odgrzewanego kotleta de volaille, czy spaghetti. Wolę usłyszeć od kelnera „Gość narzeka, bo musi długo czekać, ale na koniec zostawia napiwek, ponieważ mu smakowało”, niż opinię „Tutaj podają niedobre jedzenie”. Ten pierwszy na pewno jeszcze wróci, ten drugi na pewno nie.
Takie zwykłe „Dziękuję, było smaczne” jest czasami więcej warte dla kucharza, niż pieniądze, które zarabia jako profesjonalista.

Z Pańską pracą na morzu związanych jest, z pewnością, sporo interesujących historii. Która pierwsza przychodzi Panu na myśl? 
Sztorm na Atlantyku. Godzina 6.00 rano. Zerwany z zabezpieczeń i rozbity pojemnik z 18 litrami oleju. Cały olej na podłodze w kuchni, a o 7.00 ma być śniadanie.
Pański blog pęka w szwach od przepisów. Skąd czerpie Pan inspiracje na kolejne kulinarne pomysły? 
Bardzo lubię podróżować i dużo zwiedziłem. Mam wiele niezatartych przeżyć dotyczących ciekawych, mniej lub bardziej egzotycznych, przepysznych posiłków, które jadłem w modnych restauracjach, gospodach przydrożnych, tawernach, w domach gospodarzy. Podróżując unikam wielkich restauracji, gdzie gotuje się szybko, masowo i tanio. Wybieram małe restauracyjki i zamawiam miejscowe specjalności. To jest inspirujące wyzwanie dla "odkrywców" kulinarnych.
Posiadam 3 grube zeszyty, w których notowałem różne przepisy z moich podróży i nie tylko. Obecnie nadal zapisuje, teraz już w komputerze. 2 lata temu założyłem bloga z myślą podzielenia się moimi zdobytymi doświadczeniami.

W wielu moich podróżach towarzyszyła mi moja żona, która była i nadal jest wielkim smakoszem. Inspirowała i wspomagała mnie w mojej pracy podsuwając ciekawe pomysły i rozwiązania. Bardzo dużo jej zawdzięczam.
Sądząc po aktywności na Cooklecie, przywiązuje Pan dużą uwagę do szczegółów. Wyłapuje Pan 'niedociągnięcia' w niektórych przepisach zwracając uwagę ich autorom. Wynika to z profesjonalizmu, który Pana cechuje, czy może jest inny powód?
Na pewno jest to pewien profesjonalizm, ale przede wszystkim dążę do tego, aby przepisy były sensowne, zrozumiałe, wykonalne i praktyczne
Gdyby spośród wszystkich smaków świata musiałby Pan wybrać jeden, i czuć go do końca swych dni, jaki smak by Pan wybrał? Innymi słowy, co najbardziej lubi Pan jeść?
Najbardziej fascynuje mnie kuchnia azjatycka, kolorowa, zdrowa, lekka, pachnąca egzotycznym curry, chilli, imbirem. Ale najbardziej kocham Prowansję, która wygrzewa się w słońcu i pływa w oliwie oliwkowej. To tutaj zioła prowansalskie pokropione oliwą wzmacniają harmonię potraw i akcentują ich składniki. Czyste powietrze, cudownie proste jedzenie i serdeczni ludzie, to cała poezja i niepowtarzalność.
Jest Pan niezwykle aktywnym użytkownikiem Cooklet'a. Co sadzi Pan o tej platformie?   
W niektórych moich przepisach czas wykonania, otrzymana ilość i ilość przypraw podana jest orientacyjnie. Nikt nie jest w stanie napisać np. jak długo będzie tężała galaretka, czy jak długo trzeba smażyć kotlet schabowy, albo czy z przepisu na Yorkshire pudding wyjdzie 50 czy też 49 sztuk. Każdy podany przepis był wykonany osobiście przeze mnie i jest sprawdzony. Większość z nich jest na mojej stronie.
Platforma bardzo ciekawa, a szczególnie te książki i możliwość trzymania przepisów w komputerze i komórce. Mam nadzieję, że cookleterów będzie przybywało.Najważniejsze w przepisie jest, żeby podając go na forum, najpierw samemu go wykonać, posmakować i dopiero opublikować.

Profil na Cooklecie: Christopher

Glazurowany kurczak w maladze.

Marynata:
100 ml. sos sojowy Kikkoman
100 ml. aceto balsamico di Modena
50 ml. miód pszczeli
3 dkg. świeży imbir
2 ząbki czosnku
½  łyżeczki  tymianku
½  małej papryczki  chilli
Sól
Pieprz
3 łyżki  dobrej oliwy

12 szt. udźca z kurczaka
8 łyżek żelatyny
250 ml. wino Malaga
750 ml. wywar warzywny

Wykonanie:
Sos sojowy, aceto balsamico i miód wymieszać. Dodać drobno posiekany imbir, czosnek , papryczkę. Dodając tymianek starać się  rozetrzeć go w palcach ( w celu uwolnienia jego aromatu), następnie sól i pieprz. Na koniec dodajemy oliwę. ( w oliwie sól się nie rozpuszcza).
Wszystkie składniki mieszamy i do przygotowanej marynaty wkładamy udziec. Najlepiej na 24 godziny do lodówki. Pamiętać należy, żeby co jakiś czas nasz udziec  poprzekładać w marynacie.

Udziec ułożyć na blasze do pieczenia i piec w nagrzanym do 190 oC piekarniku około 45 minut, co jakiś czas smarując  go pozostałą marynatą. Najlepszy w tym celu jest pędzel wykonany z silikonu.

Po wyjęci z piekarnika, należy chwilę odczekać i delikatnie wyluzować kości, poczekać do całkowitego schłodzenia.
Ułożyć na paterze, udekorować i zalewać zrobioną i tężejącą malagą.

Malagę, robimy na bazie bulionu warzywnego. Galareta zrobiona na bazie bulionu warzywnego nie powinna wymagać klarowania. Dodajemy żelatynę i wino Malaga. Ogólnie wina powinno być 25%. Bardzo dobrze smakuje galareta z Porto zamiast Malagi. Wino powinno być dobrej jakości.
 Od ilości dodanego wina zależy smak galarety i kolor.

 Wstawić do lodówki do całkowitego stężenia galarety.

PS. Dekorację na kurczaku robimy pomagając sobie wykałaczkami, które przy drugim zalaniu galaretą usuwamy. 

wtorek, 5 kwietnia 2011

Butaniku w tempurze Christophera.


180 gramów schab
½  łyżeczki  pasta wasabi
2  łyżki  sosu sojowego kikkoman
½  łyżeczki  utartego imbiru
2 łyżki mirin – japońska słodka  sake podawana na gorąco

Ciasto tempura:
½  szklanki mąka pszenna
½ szklanki mąka kukurydziana
Bardzo zimna woda  gazowana

1 szt. pomidor
4 szt. pieczarki
1 mały pęczek szczypiorku
Sałata mix

Schab pokroić w bardzo cienkie plasterki i jeszcze je trochę rozbić. Pastę wasabi, sos sojowy, imbir i sake, wymieszać i posmarować kotlety. Zamiast sake można skropić odrobiną słodkiego acetto balsamico.
Z mąki i wody zrobić ciasto, gęstości śmietany.
 Maczać kotlety i smażyć na głębokim tłuszczu.
Na talerzu rozłożyć sałaty i przesmażone pocięte w plasterki pieczarki.
Sałatę skropić odrobiną oliwy i  acetto balsamico.
 Układać  usmażone w tempurze plastry schabu, przekładając je zgrillowanymi plastrami pomidora. Całość posypać pokrojonym  drobno szczypiorkiem.

PS.butaniku to znaczy  po japońsku wieprzowina.




poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Filet z kurczaka w cieście ziołowym i selerem w roli głównej.




A to feler, westchnął  seler.
Aby seler, nie był "felerny" musi być zdrowy, jędrny, bez dziurek, nie gąbczasty. Seler szybko ciemnieje, nie trzymamy go długo na powietrzu, możemy polać sokiem z cytryny.
Nasz poczciwy seler korzeniowy (w Polsce od XVI w dzięki królowej Bonie) to prawdziwy przyjaciel mężczyzny. Rzymianie leczyli nim ból głowy po bachanaliach, a Francuzi 
do dzisiaj traktują seler jako afrodyzjak.

Seler w roli głównej + reszta

30dag selera 
50g masła
sól,
zioła prowansalskie

Na rozgrzane masło(może być z olejem lub sklarowane) wrzucamy pokrojony w kostkę seler, smażymy na małym ogniu, pod przykryciem do miękkości.
Ja lubię al dente.
Pod koniec delikatnie solimy i sypiemy zioła.

Ciasto ziołowe.
 
3 łyżki mąki
1 jajko
1łyżka mleka
1łyżka ziół prowansalskich

Składniki mieszamy dokładnie. W tak przygotowanym cieście maczamy rozbity,posolony filet z kurczaka i smażymy.

Sos porzeczkowo-śliwkowy.

100ml czerwonego wina
3łyżki,czerwonej lub czarnej porzeczki, najlepiej z przetworów domowych albo świeże
3 łyżki powideł śliwkowych
3łyżki octu Balsamico di Modena.

Wszystkie składniki połączyć, zagotować, zredukować płyn do właściwej konsystencji i przestudzić.

Jeżeli przygotowuję danie dla jednej osoby ,to mięso i seler smażę na jednej patelni równocześnie.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Pierogi z mięsem w Gospodzie w Reading - Wielka Brytania

 

Jak pierogi to tylko w Gospodzie w Reading.

O pierogach mógłbym napisać wypracowanie. Sam nie lubię kleić pierogów, ale za to bardzo lubię je jeść.
 Na blogu pisałem już o pierogach ruskich. Dzisiaj będzie o pierogach z mięsem. Trochę inne ciasto i trochę inna technika wykonania. Poszczególne etapy powstawania pierogów pokazuje Pani Alicja.
Uważam, że w pierogach, najważniejsze, no może nie zupełnie, ale bardzo ważne jest ciasto.
Przeważnie robię farsz, a ciasto i sklejanie pozostawiam pomocą kuchennym. Kobiety mają więcej cierpliwości do tej pracy. Z doświadczenia wiem, żaden kucharz nie lubi kleić pierogów.

Gospoda w Reading jest tego typu lokalem w którym lubię gotować, dlaczego – ponieważ tam przygotowuję posiłki tylko ze świeżych produktów, nie muszę niczego mrozić i rozmrażać. Klient otrzymuje pełnowartościowy posiłek, na który niekiedy trochę czeka, ale jak to mówią coś za coś.
Miało być o pierogach. Pierogów serwujemy codziennie kilkanaście porcji. Tylko dwa rodzaje - z mięsem i ruskie.
Pierogi ruskie podajemy z przesmażoną cebulką, albo ze śmietaną. Ciasto jest zasługą Pani Alicji. Ciasto  powinno być gładkie, elastyczne, nie przyklejać się do rąk i być dobrze napowietrzone. Najlepiej żeby przed rozwałkowaniem trochę sobie odpoczęło, tak około 20 minut.
Ciasto:
0,5 kg mąka
1 szklanka woda ciepła
2 łyżki oleju

Farsz:
0,5 kg mięso rosołowe
0,3 kg mięso wieprzowe (łopatka)
1 cebula
½  łyżeczki  vegeta
1 łyżka majeranek
Pieprz
1 łyżka maggi w płynie

Ciasto zagnieść, odstawić na ½ godziny, rozwałkować  na cienki placek.
Farsz – ugotowane mięso, doprawić. Dodać przesmażoną drobno pokrojoną cebulkę. Dokładnie wymieszać.
 Wykrawać kółka i po nałożeniu farszu zlepiać pierogi, dokładnie dociskać brzegi.
Wrzucać pierogi partiami do wrzącej, osolonej wody z dodatkiem 2 łyżek oleju. Od chwili wypłynięcia gotować na małym ogniu około 5 minut.
Podawać z podsmażoną cebulką. Jeżeli ktoś lubi, to ugotowane pierogi można obsmażyć na patelni.

     
Na zdjęciu Pani Alicja i ręce które zlepiają pierogi.


.

piątek, 1 kwietnia 2011

Szarlotka mężczyzny – przepis kolegi – niesprawdzony.

·      Przepis niesprawdzony


          Z lodówki weź 10 jajek - połóż na stole ocalałe 7, wytrzyj podłogę, następnym razem uważaj!
·        Weź sporą miskę i wbij jajka rozbijając je o brzeg naczynia.
·        Wytrzyj podłogę, następnym razem bardziej uważaj! W naczyniu mamy 5 żółtek.
·         Weź mikser i zamontuj trzepaczki i zacznij ubijać jajka.
·         Zamontuj od nowa trzepaczki do miksera, tym razem do oporu. Zacznij ubijać.
·         Umyj twarz, ręce i plecy. W naczyniu pozostały 2 żółtka, to dokładnie tyle potrzeba na szarlotkę.
·         Oklej ściany i sufit kuchni gazetami, meble pokryj folią, będziesz dodawać mąkę.
·         Nasyp 20 dkg mąki do szklanki, pozostałe 80 dkg zbierz z powrotem do torebki.
·         Sprawdź czy ściany i sufit są oklejone szczelnie, przystąp do miksowania.
·         Weź szybciutko prysznic!
·         Teraz 4 jabłka i ostry nóż.
·         Idź do apteki po jodynę, plaster i bandaże. Po powrocie zacznij obierać jabłka. Przemyj jodyną kciuk!
·         Potnij jabłka w kostkę pamiętając, ze potrzebujesz 2 jabłka, więc nie wolno zjeść więcej niż połowę! Przemyj jodyną palec wskazujący i środkowy.
·         Jedyne pozostałe jabłko pocięte w kostkę wrzuć do naczynia z ciastem, pozbieraj z podłogi pozostałe kawałki i przemyj wodą.
·         Wymieszaj wszystkie składniki w naczyniu mikserem, umyj lodówkę, bo jak zaschnie to nie domyjesz!
·         Przelej ciasto do formy, wstaw do piekarnika.
·         Po godzinie, jeśli nie widać żadnych zmian włącz piekarnik.
·         Po przebudzeniu nie dzwoń  po straż pożarną! Po prostu otwórz okno i piekarnik.
·         Po tych traumatycznych przeżyciach pozostaje tylko schłodzona żubrówka i sok jabłkowy.
·         Smacznego.
Prima aprilis – dzień żartów - obyczaj związany z pierwszym dniem kwietnia, zapoczątkowany mniej więcej w połowie XIII wieku,  obchodzony w wielu krajach świata. Polega on na robieniu żartów, celowym wprowadzaniu w błąd, sprawiania, by inni uwierzyli w coś nieprawdziwego.





Męska szarlotka – na poważnie.

Najłatwiejsza szarlotka, bez zagniatania, jaj i miksera!

Składniki:
1 słoik jabłek
1,5  szklanki mąki
1,5  szklanki kaszy manny
1,5  łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka cukru
½  kostki masła drobno posiekanego + jeszcze trochę na wierzch
cukier cynamonowy

Wszystkie składniki, oprócz cukru cynamonowego, wymieszać.
Na dno wysmarowanej tłuszczem formy, średnica 24 cm, wsypać 1/3 mieszanki
Wyłożyć 1/2 słoika jabłek, posypać cynamonem
Nasypać 1/3 mieszanki.
Wyłożyć drugą połowę jabłek, posypać cynamonem.
Nasypać ostatnią część mieszanki.
Posypać wiórkami masła i cukrem cynamonowym.
Piec około 45min w temp.180 stop.

Panie też mogą piec wg powyższego przepisu.

czwartek, 31 marca 2011

Stek z polędwicy Christophera.



 Składniki:
 18 dkg.  polędwica wołowa część środkowa
1 bułka
2 dkg. masło
½  małej cebuli
1/8 czerwonej papryki
2 pieczarki
1 ząbek przeciśniętego czosnku
50 ml. białe wino
50 ml. aceto balsamico di Modena
1 liść laurowy
3 ziela angielskie
20 ml. oleju
Sól
Pieprz świeżo mielony

Wykonanie:
 Zrobić marynatę.
Cebulę, paprykę i pieczarki pokroić w piórka i połączyć z balsamico, winem i olejem. Dodać ząbek czosnku, liść laurowy, ziele angielskie, sól i pieprz. Wszystko dobrze wymieszać i włożyć do marynaty filet z polędwicy. Wstawić do lodówki na około 2 godziny.

Następnie mięso wyjąć, osuszyć na papierze kuchennym. Smażyć na patelni grillowej po około 2 minuty z każdej strony i wstawić patelnię do nagrzanego na około 5 minut żeby mięso doszło. Chyba, że lubimy stek krwisty, to omijamy tą czynność.
Na drugiej patelni podsmażyć na oleju z odrobiną masła warzywa z marynaty.
Z bułki ściąć wierzch i spód, lekko posmarować masłem , zarumienić.  Ułożyć na niej grillowany stek.
 Na wierzch położyć przesmażone warzywa